Mój punkt widzenia, albo Co mi wierci dziurę w głowie

KiedyÅ› sÄ…siad po opowiedzeniu przeze mnie czegoÅ›, co mi siÄ™ zdarzyÅ‚o danego dnia zaczÄ…Å‚ mnie namawiać na pisanie bloga o tytule “Mój punkt widzenia”. Nie mogÅ‚am siÄ™ jakoÅ› za to zabrać aż do momentu, kiedy to taka możliwość zostaÅ‚a mi że tak powiem podana na tacy. PoczÄ…tkowo można byÅ‚o napisać wpis dÅ‚ugoÅ›ci 140 znaków. To siÄ™ jednak zmieniÅ‚o. BÄ™dÄ™ tu wyrzucać z siebie moje emocje. BÄ™dÄ™ pisać o tym, co mnie cieszy, co mnie Å›mieszy, co mnie wkur…denerwuje, co mnie dziwi, czego siÄ™ bojÄ™. Jednym sÅ‚owem bÄ™dÄ™ tu wyrzucać z siebie to, co siedzi mi w gÅ‚owie. Klawiatura wszystko wytrzyma. Czytelnicy… trudno powiedzieć. Na szczęście lektura mojego bloga nie jest obowiÄ…zkowa.

I znowu się zirytowałam

Zaszufladkowany do: Z perspektywy czterech zmysłów — danuaria at 9:48 pm on Czwartek, Marzec 11, 2010

Ledwo poszłam pierwszy dzień po przerwie do pracy a już się zirytowałam.
Podjechał autobus, wsiadłam i natentychmiast jakaś energiczna starsza pani wskazała mi miejsce. Byłam święcie przekonana, że to miejsce było po prostu wolne a ona je wskazała. Już po paru sekundach zorientowałam się, że byłam w błędzie.
- Ale teraz niech siÄ™ Pani dobrze trzyma.
To mówiła kobieta siedząca z mojej prawej. Zastanawiałam się tylko, komu ona z takim przejęciem radzi żeby się mocno trzymał.
- Daleko Pani jedzie?
Myślałam że mówiła do mnie, więc odpowiedziałam że nie. Zaraz jednak zorientowałam się, że popełniłam gafę, gdyż pytanie nie było skierowane do mnie, lecz do stojącej obok mnie starszej pani z lewej, z którą siedząca pani z prawej rozmawiała ponad moją głową.
- Nie. Tylko do Zajączka. Jakoś wytrzymam - powiedziała pani z lewej.
W tym momencie pojęłam, że zostałam wkręcona w jakąś głupią sytuację. Otóż owa pani z lewej jadąca do Zajączka specjalnie wstała żebym to ja usiadła a ta pani z prawej litowała się nad tą panią z lewej, że przeze mnie ta pani z lewej musi stać. Możecie sobie wyobrazić, jak się wtedy poczułam. Natychmiast wstałam, przeprosiłam obie panie mówiąc, żeby pani z lewej usiadła obok pani z prawej i uciekłam na swoje ulubione stojące miejsce.
Nienawidzę takich sytuacji. Teraz jeszcze bardziej będę bronić się przed ustępowaniem mi miejsca w autobusie.

O rentach słów kilka

Zaszufladkowany do: Moje poglÄ…dy na sprawy różne — danuaria at 9:43 pm on Åšroda, Marzec 10, 2010

Obiecałam, że powrócę do tematu renty. Dodam jeszcze do wpisu o służbie zdrowia - odnoszę wrażenie, że nikt nie reaguje na mnie tak dziwnie jak lekarze i rejestratorki.
Pracownicy sÅ‚użby zdrowia oraz opieki spoÅ‚ecznej sÄ… przekonani, że każda osoba która nie widzi pobiera rentÄ™ i nie pracuje a co za tym idzie ma “zielonÄ… książeczkÄ™”. No i rzeczywiÅ›cie wydaje mi siÄ™ że wiÄ™kszość pasuje do tego obrazu. SÄ… wÅ›ród nich osoby, które pobierajÄ… rentÄ™ i pracujÄ…. WspółczujÄ™ tym osobom, gdyż muszÄ… kontrolować dokÅ‚adnie wysokość swoich zarobków a gdy zarobiÄ… zbyt dużo oddawać część pieniÄ™dzy ZUSowi. Jeszcze gorzej majÄ… osoby pobierajÄ…ce tzw rentÄ™ socjalnÄ…. Jest bardzo niska. Konkretnej kwoty nie pamiÄ™tam. Wraz z dodatkiem pielÄ™gnacyjnym jest to coÅ› okoÅ‚o miÄ™dzy 500 a 600 zÅ‚otych miesiÄ™cznie. Za takÄ… kwotÄ™ samotna niepracujÄ…ca osoba raczej nie przeżyje. Dorobić miesiÄ™cznie do renty socjalnej można dużo mniej niż przy zwykÅ‚ej rencie.
Pracodawcy zazwyczaj zatrudniając niewidomych proponują im zarobki niewiele wyższe od tej renty. Ludzie boją się też, że gdy zawieszą ją, trudno im będzie potem to świadczenie odzyskać w razie utraty pracy.
Tam gdzie pracuję większość pobiera renty. Tylko ja i dwie koleżanki utrzymujemy się wyłącznie z tego co zarobimy a wszyscy patrzą na nas jak na ufo i się dziwią.
Kiedyś wystarczyło przepracować 5 lat by otrzymać rentę. Potem te przepisy się zmieniły. Obecnie jeśli ktoś jest niepełnosprawny od urodzenia lub od dzieciństwa, gdy podejmie pracę jest traktowany jak normalny pracownik, natomiast jeśli nie ma pracy, pobiera ową rentę socjalną, którą traci gdy podejmuje pracę i osiąga odpowiednie zarobki. Rentę może otrzymać ten, kto utraci zdrowie w okresie zatrudnienia lub równoległym. (cytuję z pamięci)
Tak więc z jednej strony czuję się jak normalny człowiek bo tak po prostu sobie pracuję a z drugiej strony czuję się jak ufo, kiedy muszę się tłumaczyć, że nie mam renty.
Najbardziej bawi mnie fakt, że pracujÄ…c i żyjÄ…c zupeÅ‚nie zwyczajnie jak przeciÄ™tny czÅ‚owiek otrzymujÄ™ coÅ›, co nazywane jest “dodatkiem pielÄ™gnacyjnym”. Bawi mnie, bo jest on tak niski, że wÅ‚aÅ›ciwie nie wiadomo na jakie czynnoÅ›ci “pielÄ™gnacyjne” go spożytkować a z drugiej strony sama nazwa tego Å›wiadczenia kojarzy mi siÄ™ z osobÄ… leżącÄ…, z pampersami, lekarstwami i caÅ‚odobowÄ… opiekÄ…. JakoÅ› dziwacznie siÄ™ z tym czujÄ™.
Na koniec dodam, że owa “zielona książeczka” jak dla mnie jest jedynym plusem posiadania renty. Nie trzeba pamiÄ™tać o jej stÄ™plowaniu jak to jest z książeczkÄ… ubezpieczeniowÄ… z pracy. Ona po prostu jest. Jednak wolÄ™ to co mam, czyli to, że nie muszÄ™ siÄ™ co roku tÅ‚umaczyć ZUSowi z tego co zarobiÅ‚am. Już wolÄ™ to niż “zielonÄ… książeczkÄ™”.

O mleku z miodem słów kilka

Zaszufladkowany do: Moje poglÄ…dy na sprawy różne — danuaria at 8:58 pm on Åšroda, Marzec 10, 2010

Kiedy człowiek ma gorączkę, boli go gardło, kaszle, ma chrypę, co najczęściej radzą przedstawiciele starszego pokolenia?
Tak tak. Mleko z miodem oczywiście!
Gdy już udało mi się zwlec z łóżka, zaszłam do sąsiadki piętro niżej.
- Tylko pamiÄ™taj - mówi do mnie sÄ…siadka - jak jesteÅ› przeziÄ™biona, broÅ„ Boże nie pij mleka!!! Mleko powoduje, że wytwarza siÄ™ wiÄ™cej Å›luzu a tam rozmnażajÄ… siÄ™ bakterie i choroba gotowa. Miód możesz zjeść z czosnkiem…
Dzwoni do mnie koleżanka.
- Jak się czujesz? Tylko pamiętaj, jeśli boli Cię gardło, broń Boże nie pij miodu! Miód podrażnia gardło. Nie wiedziałaś o tym?

Ciekawe czego mogłabym się jeszcze dowiedzieć. Wszystkim przeziębionym proponuję - jak macie ochotę na mleko z miodem, to je wypijcie a jak nie to nie. *smile*

Niewidomy a służba zdrowia

Zaszufladkowany do: Moje poglÄ…dy na sprawy różne — danuaria at 8:49 pm on Åšroda, Marzec 10, 2010

Na wstępie mam prośbę do znawców tematu. Proszę mi tu nie wyskakiwać z komentarzami, że ludzie widzący nie mają styczności bo nie wiedzą itp. I ja to wiem i Wy to wiecie, ale ja dedykuję ten wpis osobom, które tego nie wiedzą np tej pani z rejestracji albo tamtemu panu doktorowi z gabinetu i tamtej pani doktór, temu lekarzowi spotkanemu kiedyś na ulicy a jeśli nie im, to może komuś jeszcze.

Niby już dawno powinnam się do tego przyzwyczaić, ale nie wiem, może tego dnia miałam gorszy dzień, mniejsza z tym.
Lekarzom i rejestratorkom w przychodniach wydaje siÄ™, że jak ktoÅ› nie widzi, to wyłącznie siedzi w domu, ma opiekÄ™ i posiada “zielonÄ… książeczkÄ™”. Kiedy byÅ‚am półtora tygodnia temu w przychodni, zarówno rejestratorka jak i przyjmujÄ…cy mnie lekarz sprawili, że poczuÅ‚am siÄ™ jak ufo.
Tak siÄ™ zÅ‚ożyÅ‚o, że ostatni raz byÅ‚am w tej przychodni 2 lata temu i musiaÅ‚am wypeÅ‚nić nowÄ… deklaracjÄ™. Najpierw rejestratorka zapytaÅ‚a, czy z kimÅ› mieszkam. Pytanie standardowe. Już siÄ™ przyzwyczaiÅ‚am. OdpowiedziaÅ‚am, że mieszkam sama. SpytaÅ‚a mnie, czy mam “zielonÄ… książeczkÄ™”. Gdy oÅ›wiadczyÅ‚am, że nie jestem rencistkÄ…, zadziwiÅ‚am tym oÅ›wiadczeniem zarówno rejestratorkÄ™ jak i stojÄ…cych w kolejce ludzi. Na szczęście rejestratorka dość szybko ochÅ‚onęła z szoku. O rencie rozpiszÄ™ siÄ™ bardziej w innym wpisie, żeby za bardzo nie odejść od tematu.
Potem w jeszcze większy szok wprawiłam badającego mnie lekarza a on mnie. W ogóle śmieszny lekarz. Na wszystko ma jedną receptę:
1. ciepłe,
2. płyny,
3. dużo witaminy C w dowolnej postaci
4. Apap gdy gorÄ…czka przekroczy 38 stopni.
PodobajÄ… mi siÄ™ takie recepty i pewnie sama bym sobie wówczas poradziÅ‚a bez lekarza, no ale…
Gdy spytałam o to, czy dostanę zwolnienie, lekarz się zdziwił. Nie był pewien, czy mnie dobrze zrozumiał. Spytał mnie chyba ze 3 razy, czy aby na pewno potrzebne mi jest zwolnienie na druku L4. Gdy mu odpowiadałam że tak, dziwił się jeszcze bardziej. Upewniał się, czy ja aby na pewno pracuję, czy na etacie i czy pracuję w weekendy. Gdy mu w końcu pokazałam NIP mojego pracodawcy, musiał uwierzyć.
Do tej pory słyszałam takie opowieści od kolegi, ale uważałam to za jakieś bajki, że za górami, za lasami, komuś się zdarzyło, ale z pewnością nie spotka to mnie.
Potem wypisując mi te swoje słynne zalecenia zadał standardowe pytanie zacytowane powyżej a ja standardowo odpowiedziałam, że tak, mieszkam sama. Biedny lekarz jakoś nie mógł w to uwierzyć. Ja wiem, było jeszcze rano, ja byłam u niego jako druga, mógł biedak pomyśleć, że mu się to śni.
- I to tak sama, bez mężadzieciojcamatki?
Specjalnie napisałam to w taki sposób, bo on tak ciurkiem te osoby wymienił jednym tchem. Na koniec nazwał mnie osobą ciężkochorą ale nie z powodu grypy z którą przyszłam.

Z różnymi reakcjami się już spotkałam stykając się ze służbą zdrowia, ale jeszcze nigdy z tak głębokim niedowierzaniem.
Zastanawiam siÄ™ skÄ…d to siÄ™ bierze.
Rozumiem, że osób które nic nie widzą w stosunku do całej ludzkości jest niewiele a pracujących i przychodzących do lekarza bez innej osoby jest jeszcze mniej.
Do tego dochodzi coś jeszcze. Nie wiem jak było w innych miastach, ale gdy przyszłam do pracy te kilkanaście lat temu, to mieliśmy swoją przychodnię. Nie mam pewności, czy chodzili do niej wszyscy pracujący niewidomi z całej Warszawy, nie chcę zmyślać, ale z budynku w którym pracuję i z pobliskiej spółdzielni niewidomych na pewno tak. Ta przychodnia była bardzo blisko i chodziliśmy do niej zarówno na badania okresowe jak i w momentach gdy się było chorym i potrzebne było zwolnienie. W każdym razie można było latami nie odwiedzać swojej przychodni rejonowej. Gdy nastały kasy chorych, wszystko się zmieniło. Nagle przychodnie rejonowe ujrzały nas no i staliśmy się dziwowiskiem dla pracujących tam ludzi.
W tej przychodni byli również okuliści i z tego co opowiadają koleżanki - tylko oni potrafili badać chore oczy. Taki przeciętny okulista w ogóle nie może pojąć, że można nic nie widzieć.
Kiedyś słyszałam o pewnym człowieku, który uderzył się dotkliwie w oko. Na ostrym dyżurze lekarz nie chciał udzielić mu pomocy. Poco. Przecież to oko nie widzi, prawda?

Z bardziej normalną reakcją ze strony rejestratorek i lekarzy spotykam się w przychodniach prywatnych. Jest taka jedna w pobliżu mojego miejsca pracy. Musiałam tam kiedyś zrobić kilka badań. Rejestratorka udziela potrzebnej pomocy, nie za dużo, nie za mało, tyle ile trzeba, lekarze też nie zadają dziwnych pytań.
To samo jest w gabinecie dentystycznym do którego chodzę. Tylko raz na samym początku popełniłam błąd i weszłam do gabinetu z koleżanką. no w końcu byłam tam pierwszy raz. Musiała mi pokazać gdzie jest fotel. Dentysta zapytał ją, co mi trzeba zrobić na co ona przytomnie odpowiedziała że nie wie i że on musi zapytać o to mnie. Ja jeszcze coś dogadałam że mam język w buzi i umiem mówić i że ona rzeczywiście nie wie z czym do niego przyszłam. Pan doktor więcej pytań już nie odważył się zadać rzecz jasna z wyjątkiem tych niezbędnych potrzebnych mu do działania.

Nie wiem jak jest w szpitalach, bo leżaÅ‚am tylko raz gdy byÅ‚am bardzo maÅ‚a, ale generalnie stwierdzam, że pracownicy sÅ‚użby zdrowia za maÅ‚o o nas wiedzÄ… i wÅ‚aÅ›ciwie nie wiem, czy jest jakiÅ› sposób, żeby temu zaradzić, bo w stosunku do wszystkich innych pacjentów pojawiamy siÄ™ zapewne dość rzadko a pozostawienie tzw “instrukcji obsÅ‚ugi” jak sÅ‚usznie ktoÅ› zauważyÅ‚ w prywatnej korespondencji ze mnÄ… też tu niewiele wniesie.

PS do kwiatka językowego

Zaszufladkowany do: Klango — danuaria at 10:15 pm on Wtorek, Marzec 9, 2010

Chyba mnie Pan Bóg skarał za naśmiewanie się z autorów, bo wpis udało mi się wysłać dopiero za drugim razem i musiałam restartować Klango. Buhahahahaha idę spać a ową odpowiedniością zajmę się jutro, bo gdzieś mi złota myśl uciekła. na co to zamienić

Językowy kwiatek

Zaszufladkowany do: Klango — danuaria at 10:12 pm on Wtorek, Marzec 9, 2010

“Naszym celem byÅ‚o utrzymanie dokÅ‚adnej odpowiednioÅ›ci miÄ™dzy dźwiÄ™kowÄ… i graficznÄ… reprezentacjÄ……”

auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!
ssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss
Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
Zęby bolą.

Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.

O pewnej osobie i jej oryginalnych słownych pomysłach

Zaszufladkowany do: Ludzie, Przeczytane, zasÅ‚yszane — danuaria at 7:10 pm on Wtorek, Marzec 9, 2010

Mam takÄ… znajomÄ…, do której mówiÄ™ “ciociu”, ale to jest matka Magdy - koleżanki z Lutni. PisaÅ‚am kiedyÅ› o Magdzie wspominajÄ…c moje poczÄ…tki z chórem.
W każdym bÄ…dź razie kiedyÅ› mama Magdy wygraÅ‚a konkurs kabaretu DÅ‚ugi ogÅ‚oszony w radiowej Trójce. ChodziÅ‚o mianowicie o piosenkÄ™ “Tango milonga”. ChodziÅ‚o o to, żeby napisać, kto lub co to byÅ‚ ten milong. Otóż bohaterka tego wpisu napisaÅ‚a takÄ… historiÄ™:
pewnie coÅ› zmyÅ›lÄ™, bo to już byÅ‚o wiele lat temu, ale chodziÅ‚o mniej wiÄ™cej o to, że zapewne jakiÅ› Polak czy inny cudzoziemiec byÅ‚ w klubie, usÅ‚yszaÅ‚ jak ktoÅ› gra tango a że mu siÄ™ spodobaÅ‚o a nie znaÅ‚ dobrze angielskiego, to podszedÅ‚ do grajka i powiedziaÅ‚ coÅ› podobnego do “tango me longer”. KtoÅ› źle usÅ‚yszaÅ‚, niedosÅ‚yszaÅ‚ albo on źle powiedziaÅ‚ i wyszÅ‚o z tego “tango milonga”.
Moja znajoma zostaÅ‚a wtedy zaproszona do studia na nagranie audycji a ja że byÅ‚am jej stałą sÅ‚uchaczkÄ… i czekaÅ‚am na niÄ… caÅ‚e hm… już nie pamiÄ™tam czy 2 tygodnie czy miesiÄ…c… chyba 2 tygodnie, bo to chodziÅ‚o na zmianÄ™ ze Studiem 202, w każdym bÄ…dź razie jÄ… zaproszono na nagranie a ja to usÅ‚yszaÅ‚am i ze zdziwienia opadÅ‚a mi szczÄ™ka.

Dlaczego o tym wszystkim piszÄ™?
A no dlatego, że gdy ją dzisiaj odwiedziłam, w pewnym momencie rzuciła taki tekst:
“nazwy to czasem majÄ… dziwne pochodzenie no bo dlaczego np taki deszczyk który pada z nieba nie nazywa siÄ™ nieboszczyk a taki nieboszczyk leżący w trumnie na deskach nie nazywa siÄ™ deszczyk? Przecież powinno być odwrotnie. Nieboszczyk powinien padać z nieba a deszczyk leżeć na deskach”.

Kobieta niepełnosprawna - trzecia płeć

Zaszufladkowany do: Moje poglÄ…dy na sprawy różne — danuaria at 9:26 pm on PoniedziaÅ‚ek, Marzec 8, 2010

Nieważne co by ze sobÄ… zrobiÅ‚a, jakÄ… by miaÅ‚a fryzurÄ™ na gÅ‚owie, jak by siÄ™ wystrzaÅ‚owo ubraÅ‚a i co by jeszcze nie zrobiÅ‚a, wystarczy że pojawi siÄ™ przy niej atrybut w postaci laski, kuli bÄ…dź inna oznaka Å›wiadczÄ…ca o niepeÅ‚nosprawnoÅ›ci, nikt siÄ™ już z takÄ… nie umówi, nikt na niÄ… nie spojrzy jak na kobietÄ™. Staje siÄ™ tylko obiektem litoÅ›ci, kimÅ›, komu trzeba pomóc, nad kim trzeba siÄ™ użalić. Musi ciÄ…gle udowadniać, że potrafi wykonać czynnoÅ›ci przynależne kobiecie, że potrafi być “matkÄ…, żonÄ…, kochankÄ…” a i tak jej nikt nie wierzy.
Kobieta która nie widzi dodatkowo nie może stwierdzić jak wygląda, nie jest w stanie naśladować innych kobiet w zakresie odpowiedniego stroju, fryzury, poruszania się, odpowiedniego kokietowania mężczyzn że o makijażu nie wspomnę.
Osoba która nie widzi, mówi damskim głosem, nie ma zarostu na twarzy i ma kształty odpowiednie dla kobiety, nawet ma kobiece imię i ubiera się jak kobieta jest w oczach wszystkich przede wszystkim osobą niewidomą, rzadko kiedy kobietą.
Dlaczego?
Tu przypomina mi się pewna gdzieś przeczytana wypowiedź. Zacytuję ją z pamięci pewnie niedokładnie.
“JeÅ›li ktoÅ› nie jest sobie sam w stanie podciÄ…gnąć spodni jak dziecko, w innych sprawach też jest traktowany jak dziecko”.
Zinterpretujcie to sobie jak chcecie.

Najbardziej mnie zabolało, gdy kilka lat temu mój sąsiad powiedział mi, że nie traktuje mnie jak kobietę lecz jak kumpla.
Nie mam mu tego za złe. Jestem sama sobie winna.
Generalnie 8 marca to nie jest mój dzień. Dobrze że chociaż są to imieniny mojej koleżanki Beaty.
I tym obtymistycznym akcentem…

Jako kobieta nie czujÄ™ siÄ™ dyskryminowana

Zaszufladkowany do: Moje poglÄ…dy na sprawy różne — danuaria at 9:07 pm on PoniedziaÅ‚ek, Marzec 8, 2010

Od pewnego czasu co roku właśnie tego dnia słyszę w mediach, że kobiety są dyskryminowane: gorzej traktowane, niżej opłacane, nie dopuszczane do pewnych stanowisk, utrudnia się im pełnienie pewnych ról społecznych, domaga się parytetów na listach wyborczych.
Nudzi mnie to.
Większość osób w moim miejscu pracy to kobiety. Moi zwierzchnicy to kobiety. Nie mam pojęcia, czy gorzej zarabiamy niż nasi koledzy, bo po prostu nie wiem ile kto bierze na rękę i nie obchodzi mnie to. Politykiem też nie chcę być. W ciąży nie byłam, więc nie wiem, czy za to byłabym dyskryminowana. Pewnie nie. Zdaję sobie jednak sprawę, że jestem wyjątkiem chlubnym bądź niechlubnym. Tak tak, wiem że w innych firmach kobiety zwalniane są z pracy za ciążę lub za wychowywanie dziecka np samotne, ale mnie to nie grozi póki co.
SÅ‚yszÄ™, że kobiety majÄ… problem z pogodzeniem kariery zawodowej z posiadaniem rodziny. Ja tam jestem innego zdania. Gdybym hipotetycznie zakÅ‚adajÄ…c wyszÅ‚a za mąż, zapewne przeszÅ‚abym na pół etatu albo zrezygnowaÅ‚a z pracy. Nie nie. Nie dlatego, że mój mąż by wystarczajÄ…co dużo zarabiaÅ‚. ZrezygnowaÅ‚abym, żeby skupić siÄ™ na byciu sÅ‚użącÄ… swojego męża… żeby nie miaÅ‚ siÄ™ do mnie o co przyczepić… żeby nie uderzyÅ‚…
OsobiÅ›cie uważam, że jeżeli kobieta decyduje siÄ™ na małżeÅ„stwo i macierzyÅ„stwo, jej miejsce powinno być w domu. Mężczyzna powinien zapewnić rodzinie byt a jego pomoc w domu powinna siÄ™ ograniczyć do wykonania wszelkich napraw a nie jak sÅ‚yszaÅ‚am od jednej koleżanki, że przez 2 lata nie jest w stanie przykrÄ™cić uchwytu do papieru toaletowego. Powinien też poÅ›wiÄ™cać czas dzieciom np w weekendy poprzez zabawÄ™ z nimi, rozwijanie ich zainteresowaÅ„ - generalnie takie rzeczy, na które matka nie ma siÅ‚y ani czasu po wykonaniu swoich domowych obowiÄ…zków. JeÅ›li kobieta jest zmuszona do tego żeby pracować, bo jej mężowi siÄ™ nie chce, jeÅ›li oprócz tego musi szukać fachowców do napraw, bo mąż twierdzi że nie ma czasu a do tego musi wychowywać dzieci, robić zakupy, gotować i sprzÄ…tać, to lepiej nie mówić, bo czasami stykam siÄ™ z takim hm… przypadkiem.
Wyjątek stanowią rolnicy. Tam to dopiero kobieta ma ciężkie życie, bo musi i zajmować się domem i pracami w gospodarstwie, ale na to już wyjścia nie ma.
W każdym razie wracając do dyskryminacji lub jej braku jako kobieta nie czuję się gorsza. Tu muszę podkreślić - jako kobieta - bo niestety wydaje mi się, że nie jestem postrzegana jako kobieta, ale to już na inny temat.

Teatr Wielki na leżąco

Zaszufladkowany do: Inne — danuaria at 7:13 pm on Sobota, Marzec 6, 2010

Jakoś tak się składa, że wszelkie walki z infekcjami kojarzą mi się ze słuchaniem Chopina. Akurat tym razem tak się złożyło, że tego dnia kiedy się rozłożyłam akurat hucznie obchodzono rocznicę jego urodzin a radiowa Dwójka nadawała transmitowała ieczorem koncert właśnie z Teatru Wielkiego. Grało trzech pianistów, laureatów konkursów sprzed lat. Jeden z nich grał na historycznym fortepianie ze stowarzyszeniem orkiestry grającej na równie historycznych instrumentach. Gdybym była zdrowa pewnie siedziałabym przed komputerem i o niczym nie wiedziała a tak leżąc w łóżku byłam jednocześnie widzem w teatrze a właściwie słuchaczem. Wystarczy tylko włączyć radio by być tam gdzie się chce.

NastÄ™pna strona »